W tym momencie nadbiegł rozjuszony Meliorn. Cały wręcz kipiał mocą. Gdy zobaczył klęczącą mnie, nie rozpoznał łowczyni.
- Co tak kobieta tu robi? One nie mają wstępu do...
- Zmilcz- rzekł król surowym tonem- nie widzisz, że ona nie jest jedną z nas?
Podniosłam głowę. Gdy zobaczyłam wyprowadzonego z równowagi księcia, który wcześnie wydawał się oazą spokoju o mały włos nie wybuchnęłam śmiechem. Wiedząc jednak, że tu chodzi o moje życie powstrzymałam się.
- Na początek wytłumacz, czemu wyglądasz i mówisz jak duch leśny- tu król zwrócił się do mnie.
- Najjaśniejszy panie, to że mówię w waszym języku jest zwykłym przypadkiem. Śmiem sądzić, że moje moce znacznie odbiegają od standardów do jakich przyzwyczajeni są nocni. Zaś ten wygląd jest wynikiem innej, demonicznej magii- na dźwięk słowa "demonicznej magii" król zmarszczył brwi- to znaczy tak sądzę. Pierwszej nocy w lesie zabiłam dwa z trzech demonów, które mnie zaatakowały. Nikt jednak nie widział ich "oczu", które nie rozpłynęły się wraz ze śmiercią demonów. Zebrałam je i schowałam. Kiedy pański syn mnie tu uwięził chciałam się wydostać, ale magia nie działała. Szczęśliwym trafem uwolniłam magię tych kryształków i wypowiedziałam życzenie o wydostaniu się stąd. Nic więcej nie wiem.
- Doceniam twoją szczerość. To co powiedziałaś faktycznie wydaje mi się niepokojące. Obiecuję, że to co tutaj usłyszeliśmy nie ujrzy światła dziennego bez twojej zgody. Jednak ostrzegam Cię. Nie wspominaj gdzie byłaś i nie używaj naszego języka wobec obcych. Meliorn będzie Cię pilnował podczas twoich nocnych wizyt.
-Coo?!- oburzył się Meliorn.
- Synu, przecież wiesz... twoje umiejętności są już na tyle rozwinięte, że możesz ochronić nie tylko siebie.
-Ale...
- Bez dyskusji. Teraz weź ją i zaprowadź tam, skąd zabrałeś.
-Wstawaj, idziemy- Meliorn nie oglądając się wyszedł z lochów.
Posłusznie, z cieniem uśmiechu na ustach podążyłam za nim.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz