poniedziałek, 4 sierpnia 2014

We are the same

W pewnym momencie założono mi kaptur na głowę. Chodzenie po omacku było bardzo nieprzyjemną rzeczą. Odsłonięto mi oczy dopiero po przekroczeniu progu przyzamkowego więzienia.Nie było w nim nic obskurnego, ale cele ledwo starczały, by się położyć. Założono mi jakąś metalową obręcz na rękę i wepchnięto mnie do jednej z cel. Zamknęli na klucz i odeszli.
- Hej! Za co?! Nic wam nie zrobiłam!!! Wypuśćcie mnie!!!
Skuliłam się w kącie i zapłakałam.Próbowałam jakoś użyć swojej mocy, ale pomieszczenie chyba mnie blokowało.Wyjęłam flakonik z oczami zabitych demonów. Rozmyślałam nad tym czy to faktycznie strzały rozsadziły demony, czy może coś innego. Wysypałam na dłoń jedną świetlistą kulkę. Może mają jakąś moc, która pozwoli mi się uwolnić?
- Ukarz się
- Pokaż się
Po ludzku nie działało.
- daran mis
- kolgio mis
Też nic. Może to trzeba rozgryźć? Zbliżyłam kuleczkę do ust. Fuj! Gorzki i piekący smak. Pęknięte oko upadło na ziemię. Cela nagle zajaśniała. Pojawiła się biała postać podobna do kobiety.
- Spełnię jedno twoje życzenie.
Chwile zajęło mi otrząśnięcie z zaskoczenia. Odpowiedziałam.
- Chcę się stąd wydostać.
Biała postać zawirowała, otoczył mnie pył, gdy opadł nadal byłam w celi, a zjawy nie było. Podeszłam do drzwi. Zamknięte. Coś kazało powiedzieć mi po elficku.
- Salazam kun- otwórzcie się.
Drzwi odstąpiły, przeciskając się zahaczyłam o coś moimi... skrzydłami! Dotknęłam uszu, spiczaste. Jestem... leśnym duszkiem. Świetnie. Mogę postraszyć tego zarozumialca. Nagle ktoś wszedł przez główne wejście. Usłyszałam tylko.
- Królu, książę.
- Przyprowadźcie dziewczynę. Zabrzmiał czyiś potężny głos. Szczęk zbliżającej się do mnie zbroi wywołał panikę, nie miałam się gdzie ukryć. A może... Odnalazłam odpowiedni mięsień i zamachnęłam się skrzydłami podlatując pod sam sufit. W ostatnim momencie.
- Zniknęła- zakrzyknęli równo żołnierze.
- Niemożliwe! Powiedział dobrze mi znany książę Meliorn. Podbiegł. W tym momencie sfrunęłam w dół i uderzyłam go w tył głowy. Nieprzytomny padł na ziemię, gdy żołnierze się nim zajęli ja zbliżyłam się do króla. Do głowy wpadł mi pewien pomysł. Zatrzymałam się, przyklękłam.
- Królu, zostałam niesłusznie uwięziona. Znam wasz język nie z własnej woli, jestem nowym łowcą i dopiero odkrywam moce, które nawet mnie przerażają. Nie chcę być waszym wrogiem. Pragnę zawrzeć pokój, pomiędzy mną, a wami - żołnierze wraz z księciem, dotarli do króla, a on zatrzymał ich gestem dłoni- Drzewo, które jest naszym lokum powiedziało mi, że wśród nocnych łowców są ludzie, którzy nie pragną dobra. Jestem pewna, że to zagraża nie tylko łowcom, ale i innym istotom.
Moje słowa z powodu wróżkowej postaci mieszały się z ludzkim i elfickim. Czekałam na reakcję króla.