Przez chwilę trwała niezręczna cisza.
- To co, dzisiaj teoria?- zapytałam
- Tak- Eric wstał, podszedł do komody i wyjął dwie grube księgi- To są podstawy, rośliny i ich właściwości oraz rasy i zdolności poszczególnych stworzeń, głównie demonów.
Otworzyłam spis treści księgi o magicznych istotach. Od razu rzuciło mi się w oczy hasło: leśne duszki, z zapałem przewróciłam kartki na wskazaną stronę, a właściwie cztery strony. Pierwsze trzy mówiły o budowie ciała, zwyczajach, zdolnościach, miejscu występowania i pojawiły się tam szkice. Na czwartej stronie opisany był w skrócie ród królów i książąt. Ze zdumieniem spostrzegłam tam podobiznę chłopaka spotkanego w lesie: Książę Meliorn Księżycowy, drugi syn Filona pogromcy trolli, obecnego króla. Jako jeden z niewielu odziedziczył praktycznie wszystkie rodowe moce i wrodzone umiejętności.
- On tu mieszka?- zapytałam Erica.
- Takie chodzą słuchy, aczkolwiek nigdy go nie widziałem.
- A ktoś zna ich język?
- Nie, pilnie strzegą tej tajemnicy.
- To jak poznali nasz?
- To samouki, chwila, przecież tu nie ma napisane, że znają ludzki język- chłopak spojrzał na mnie przenikliwym wzrokiem.
- Myślałam, że wszystkie stworzenia znają nasza mowę, w końcu to my trzymamy porządek.
- Nie wszystkim się to podoba. Zabijamy demony, by chronić ludzi, a nie trzymamy straż nad tymi stworami, niektóre również zabijamy, jeżeli stanowią zagrożeni dla człowieka, ale nie mieszamy się im w życie.
Mam nadzieję, że następna, choć krótka część, się podobała :D Proszę o komentarze, bo nie wiem, czy mam dalej pisać ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz